2.02.2016

Wellington postanowiliśmy zwiedzić rowerami. Po około 2 godzinach kręcenia się po mieście stwierdziliśmy, że to chyba już wszystko i udaliśmy się do wielce zaskakującego Muzeum Nowej Zelandii Te Papa.

Ogromne zaskoczenie – wstęp do muzeum całkowicie za darmo! Nie zakładaliśmy w ogóle wchodzenia do tego miejsca, ponieważ stwierdziliśmy że pewnie kosztuje z 50 od głowy no i nie jesteśmy za bardzo fanami zwiedzania muzeów. To co zastaliśmy w środku niesamowicie nas zaskoczyło i możliwe, że zmieniło nasze podejście do tematu muzeów 🙂

Na początek wielkie WOW na ekspozycji dotyczącej początku I wojny światowej na terenie Nowej Zelandii. Po wejściu ciemnym tunelem do pierwszej sali, przywitała nas idealnie odwzorowana figura żołnierza tylko w rozmiarze XXXXL tj. 2,4 raza większa od człowieka. Była to jedna z wielu takich figur napotkanych podczas zwiedzania tej wystawy. Powstały bodajże przy współudziale jednego z Wellingtońskich studiów filmowych. Odwzorowanie szczegółów było niesamowite – każdy włosek na ciele, pory na twarzy, pot na czole czy szkliste od płaczu oczy wykonano perfekcyjnie.

A Te Papa obejrzeliśmy jeszcze ekspozycje dotyczące niszczycielskich sił natury, gdzie byliśmy w symulatorze trzęsienia ziemi,  widzieliśmy gigantyczną kałamarnicę oraz oczywiście bardzo dużą ekspozycję dotyczącą kultury Maoryskiej.

Te Papa jest absolutnie obowiązkowym punktem programu w Wellington jeśli nie jego największą atrakcją.